ISSN 1731-3724
Na Bezdrożach Tatrzańskich - "Pustynia"Spośród pozycji, które powinien znać każdy, kto interesuje się górami na jednym z pierwszych miejsc jest
bezdyskusyjnie zbiór pism Mariusza Zaruskiego "Na Bezdrożach Tatrzańskich". Wydana po raz pierwszy w 1923 roku
książka jest unikalnym świadectwem pionierskich lat początku 20 wieku, zwłaszcza, że jej autorem jest legendarny
założyciel TOPR, pionier polskiego narciarstwa i zimowego taternictwa...
Zatem prezentujemy Wam tę książkę.
Podzieliliśmy ją na części, będące odrębnymi artykułami lub opowiadaniami, tak jak zrobił to Zaruski w oryginale.
* * *
Stanąłem na płasience pod ostrym karbem w granitowej grani. Na lewo olbrzymia, pochylona nad przepaścią płyta, której
krawędź, nie grubsza od małego palca ręki, biegnie zrazu pionowo a wyżej zagina się w przepiękną półkolistą linię.
Z dołu wygląda jak ostrze sztyletu, skierowane w niebo. Kilka gzymsików podźwignęło mię w górę. Dosięgnąłem ręką
malutkiej poprzecznej szczeliny i wciągnąłem się na listewkę płyty. Płaska, równa, poczciwa płyta tatrzańska: niby
idealnie gładka, cała jednak porosła suchym i ostrym mchem skalnym, wygrzana w słońcu, od wieków dumająca nad
głębią pustej dolinki, w którą poziera... Ręce dosięgają już grani. Na lewo ledwie widoczne wklęśnięcie w skale
- tyle tylko oparcia, ile starczy dla końca trzewiczka. Jeden silny rzut i wciągnąłem się na siodełko w grani
- siodełko nieduże, nie większe od tego, którym kulbaczy się konia.
Tatry!
Całe Tatry przede mną!
Hen daleko, daleko, w niebieskawej mgle szczyt jeden, drugi, skalne zęby, uskoki, turnie ścięte krzesanicami, żlebiska
potworne, mrokiem swoich czeluści ziejące w doliny; białe węże śniegów, kłębiące się nad piargami w ucieczce przed
słońcem; Lodowy, Kieżmarski, Ostry, Staroleśna, a bliżej olbrzymi Garłuch - stary baca, pozierający na cały kierdel
szczytów pomniejszych...
Znajome, znane i ukochane Tatry boże... niczyje...
Tylem o was przedumał, tylem za wami się stęsknił!
Jak liść oderwany od drzewa gnały mię losy dziejowe przez pola, lasy, rzeki, ugory i bagna, przez rumowiska czarne
i gruzy, patrzące oczodołami zakopconych murów, jak patrzy trup bezduszny na przechodzącego wędrowca: smutnie i
obojętnie, a jednak straszliwie. Z całym pieniem i potęgą życia, którego już nie ma.
Przez rumowiska, świadczące krzykiem ciszy cmentarnej, że były niegdyś tu osiedla ludzkie. Ludzie w świat poszli.
Gdzie oni? Czy wrócą?
Przez pola bitew, bluzgające krwią i nienawiścią, zgrzytem żelaza szarpiącego wnętrzności ziemi, ludzi i koni;
dudniące turkotem dział, uderzeniami cyklopowych pocisków i kopyt tętentem; a dziś milczące i ciche, jak ci, którzy
na nich posnęli. W dziwacznych skrętach leżą pokotem, broń w zaciśniętych dłoniach trzymają...
Przez cały zamęt burzy wojennej jak liść z drzewa zerwany...
I oto znów na was patrzę, Tatry odwieczne, coście już na tyle nawałnic ze spokojem olbrzymów patrzyły i z litością nad
mrowiem ludzkim, które u stóp waszych pełza.
Słyszałyście tępe uderzenia maczug i świst strzał pierwotnego człowieka, zmagającego się z jaskiniowym niedźwiedziem,
skrzyp wozów Balamira, ciągnącego na podbicie świata, i brzęk saraceńskiej szabli i jazgot szrapneli ponad Nowym
Sączem...
Wszystko minęło, lecz wyście przetrwały. Takie same strzeliste, dumne i groźne, jak w dniu onym, gdyście się wzniosły
ponad poziom nizin i orlim okiem rozejrzałyście się po świecie szerokim.
Przeto w was jest moc rzeczy wiecznych i prostych. Tajemniczy urok świątyń, w których mieszka bóstwo nieznane,
litujące się nad człowiekiem, skazanym na tępe uderzenia maczug i jazgot szrapneli rozrywających wnętrzności.
Przeto stałyście się marzeniem i tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca.
Wróciłem do was, znów na was patrzę, czar piękna waszego wchłaniam całą treścią swej duszy, z miłością dotykam
chropawego granitu waszych turni krzesanych, powietrzem się waszym upijam...
Skarby wasze przyjmuję... Za tyle smutku, za tyle udręki...
Tatry wy boże, niczyje...
Mariusz Zaruski (1918 r.)

Mariusz Zaruski
| Komentarze do artykułu | | Jeszcze nie ma komentarzy do tego artykułu |
|