| Temat: Rakiety śnieżne w górach |
Fistaszek 2006-02-10 10:42:29 |
Jak sądzicie czy uzywanie rakiet śnieznych w górach
ma sens...
Widzę, że kosztuja od 300 do 600 zl
a wcale nie jestem przekonany czy się naprawdę
sprawdzają.
Prosze o wszelkie opinie.
|
Gabi 2006-02-12 01:51:03 |
Najlepiej samemu sprobowac.
W Krakowie na Jagielonskiej mozna
wypozyczyc rakiety za 10 zl/doba
|
krzysiek 2006-02-17 08:29:28 |
Wydaje mi się, że to jest znacznie gorsze rozwiązanie niż ski-tury...
|
anka 2006-03-02 10:20:46 |
Wprawdzie nie próbowałam, więc nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale nie korzystam z nich z dwóch powodów:
1. niezbyt wiele jest miejsc w polskich górach, gdzie rakiety przydaja się dłużej niz godzinę
2 . i w związku z tym - stanowią dodatkowe, zbędne obciążenie, a w dodatku są nieporęczne jako bagaż.
Chyba jednak, jeśli już obciążac się czymś dodatkowo - to lepiej nartami.
|
maja 2006-03-28 13:51:39 |
No proste,że w górach nie ma gdzie w tym chodzić... mam na myśli polskie góry tzn. Tatry... rakiety są bradzo nie wygodne...
|
mac 2006-03-30 09:48:44 |
Ja brak rakiet przypłaciłbym życiem. W beskidach słowackich postanowiłem rankiem zdobyć niewielki widokowy szczyt. Fajnie się szło, bo śnieg był zmrożony, jednak w południe zrobiło się cieplej, i zaczął się zapadać. a było go momentami 1,5m. Krok i jestem po pas w śniegu. przebycie odcinka 500 m w dół zajęło mi 3 godziny morderczej walki. Wyczerpany i przerażony dotarłem w końcu na czworakach do ścieżki, a ogólnie kondychę mam niezłą. Obiecałem sobie-nigdy więcej takich spacerów bez rakiet lub SKI-tourów.
|
Jerzy 2006-06-04 11:32:10 |
Chodze z rakietami.Ostatnia zima okazala ich przydatnosc.Podchodzenie w rakietach po kopnym jest uciazliwe,ale mozliwe.Bez mozna stracic zycie.Dzieki rakitom zrobilem tej zimy Przechybe z Doliny Roztoki/luty/Turbacz z Koninek/luty/Babia przez Akademicka Perc/marzec/Wszystko przy pokrawie 1,5-3,5m.Oczywiscie zabieram raki aluminiowe.Jezeli jest zmrozona pokrywa to rakiety na plecy.Rakiety sprawdzaja sie na srednim nachyleniu.Na plaskim bardzo tona.Przy podchodzeniu do wyzszych parti na plecy lub zakopac.Mysle jeszcze o schodzeniu.Rakiety sa latwe w schodzeniu ale powolne.Nie mam doswiadczenia z Big Foot.Moze mi ktos doradzi?.7-go czerwca jade na Triglaw.Na 1500m jest 30cm sniegu a na 2500m 3,3m.Jak tu nie zabrac rakiet zeby dojsc do schroniska Kredarica 2550m przy temp -2.Mysle,ze rakiety daja mozliwosci realizowania krotkich wypraw w okresie kiedy w gorach jest pusto.Pozdrawiam,Jerzy
|
bezowy 2006-06-04 11:33:59 |
Tej zimy dosc duzo chodzilem w rakietach po Alpach i Przedgorzu Alpejskim. Sprawa taka ze sprawdzaja sie one swietnie na drodze plaskiej lub na stokach o niewielkim nachyleniu (do 20 st.). Potem to juz jest kicha. Na dodatek odpada trawersowanie. Ski - toury sprawdzaja sie nawet przy pewnych umiejetnosciach powyzej 40st i trawersy mozna pokonywac bez wiekszych problemow. Poza tym wymagaja duzo mniejszego nakladu energii podczas podchodzenia (nie mowiac juz o swietnej zabawie podczas zjazdu) i podchodzi sie w nich ze 2x szybciej. Dla mnie jednak rakiety maja 2 duze plusy. Jestem 'masochista' ktory lubi sie w gorach zmeczyc, a poza tym jezdze stopem, a ze ski-tourami byloby to niemozliwe.
|
Mundek 2006-10-27 00:48:53 |
A kto powiedział, ze na rakietach trzeba chodzić jedynie po górach. Ja je stosowałem w Borach Tucholskich i zaręczam, że są tam dużo bardziej przydatne niż narty biegowe. Zwłaszcza w świeżym, kopnym śniegu na nieprzetartych drogach.
W Tatrach też je próbowałem i jestem bardzo zadowolony. Ze Starej Roztoki do Piątki i dalej na Zawrat, to kawał drogi. Całość na rakietach przebyć o wiele łatwiej niż bez nich!
|
| Strona: | 1 | |